Doradztwo:

        Zboża ozime 2016/2017, sezon który zapamiętamy

Jesień roku 2016 była bardzo specyficzna pod względem warunków pogodowych. W początkowym okresie susza glebowa uniemożliwiała odpowiednie przygotowanie gleby do siewu natomiast od początku października przeszkodą stały się częste i obfite opady deszczu. Plantacje, które zostały zasiane w połowie września (żyto) czy do końca września (pozostałe gatunki) przy zachowaniu odpowiedniej głębokości siewu skiełkowały, prezentując bardzo wyrównane wschody. Najgorzej sytuacja wyglądała tam gdzie rolnicy przerażeni suszą zasiali zboża (głównie żyto, najsłabszych stanowiskach) zbyt głęboko lub zwlekali z terminem siewu (fot. nr 1). Rośliny rozwijały się bardzo słabo. W warunkach dużej wilgotności gleby oraz niskich temperatur narażone były na działanie szkodników oraz chorób odglebowych (zgorzele, fuzariozy). Tym samym  potwierdza się stwierdzenie, że lepiej zasiać w terminie, nawet w suchą glebę niż czekać na deszcz. W okresie jesiennym  na naszym terenie nie było również odpowiednich warunków atmosferycznych (poza kilkoma dniami), aby wykonać zabiegi herbicydowe.

Fot. nr 1. Zdeformowane siewki – Zbyt duża głębokość siewu, duża wilgotność gleby.
Fot. nr 2 Łokaś garbatek – szkodnik często spotykany na jesieni.

Wiosna 2017 – na początku sezon wegetacyjny  zapowiadał się raczej dobrze. Elementem agrotechniki, który w tym sezonie miał największe znaczenie była pierwsza dawka azotu. Na plantacjach gdzie azot zastosowano wraz z ruszeniem wegetacji a jego ilość była dopasowana do kondycji (mało rozkrzewień bocznych)  roślin, zaległości jesienne bardzo szybko zostały nadrobione. W przypadku pszenicy gdzie dużo plantacji zostało zasianych bardzo późno, a tym samym rośliny były w fazie często 1-2 liścia dobrym sposobem (oprócz odpowiedniej dawki azotu saletrzanego) było zastosowanie regulatora (CCC)  w celu dokrzewienia roślin.  Zaległości jesienne dały o sobie znać wiosną kiedy popsuły się warunki pogodowe (opady deszczu, niskie temperatury, przymrozki), a na większości plantacji nie wykonano jeszcze zabiegów herbicydowych. Mimo niesprzyjających warunków rośliny rozwijały się i przechodziły kolejne fazy rozwojowe, więc w niektórych przypadkach trzeba było wybrać taki herbicyd, który można stosować później. W przeciwnym przypadku  dochodziło do uszkodzeń roślin zbożowych,  tym bardziej kiedy zabiegi przeprowadzano w okresie przymrozków.

Kolejnym problemem było stosowanie regulatorów wzrostu -  brak warunków a rośliny przechodzą w następne fazy rozwojowe. Najważniejsze to w takich przypadkach zachować zdrowy rozsądek i w czasie, kiedy temperatury nad ranem spadały nawet do -5 stopni nie wykonywać żadnych zabiegów. Plusem dla producentów okazał się fakt, że rośliny przy tak niskich temperaturach oraz przy coraz większej ilości światła słonecznego „wyhamowały” tempo wzrostu,  więc zabieg regulujący wzrost, można było przesunąć w czasie a dawki odpowiednio skorygować (dotyczy to głównie CCC).

W kwestii zwalczania chorób (T1) również było wiele zamieszania. Warunki pogodowe wymusiły przesunięcie jego wykonania z fazy pierwszego kolanka do fazy drugiego a czasami nawet trzeciego kolanka. Warunki te jednak były niesprzyjające również dla chorób, które rozwijały się zdecydowanie słabiej niż normalnie. Przy tak niekorzystnym przebiegu pogody aby wykorzystać okna pogodowe stosowano złożone mieszaniny zbiornikowe zawierająca: nawozy makro i mikroelementowe, fungicydy, regulatory wzrostu dodatkowo jeszcze czasami insektycyd. Taka mieszanka przy braku czasu jest warunkowo dopuszczalna i często stosowana (jeśli etykiety preparatów na to pozwalają) jednak przy choć odrobinę niekorzystnych warunkach może spowodować reakcję stresową na roślinach (fot. nr 3). Nie muszą to być przymrozki, wystarczy czasami wyraźna różnica temperatur między dniem i nocą. Objawy stresu najczęściej widoczne są na stykach pasów przejazdowych (fot. nr 4) bądź na uwrociach. W takim przypadkach nie polecam wykonywać żadnych dodatkowych zabiegów stymulatorami wzrostu ani oprysku nawozami gdyż możemy  sytuację jeszcze pogorszyć. Objawy te najczęściej po kilku dniach zanikają.

Fot. nr 3 Objawy stresu po zastosowaniu mieszaniny zbiornikowej kilku pestycydów z nawozami.
Fot. 4 Wyraźne nałożenie cieczy roboczej na uwrociu.

Aktualnie mamy drugą dekadę maja i żyto znajduje się tuż przed kwitnieniem, więc teraz nie jest wskazane wykonywanie żadnych zabiegów pestycydowych, aby nie doprowadzić do sklejania pylników, które za kilka dni się pojawią. W pszenicy okres tzw. T2, monitorujemy w kierunku chorób, które w sytuacji wyższych temperatur powietrza oraz zadowalającej wilgotności mogą się bardziej rozwijać. W ostatnim czasie obserwowałem na plantacjach dużo osobników dorosłych skrzypionki zbożowej co wskazuje na pojawienie się w najbliższym czasie wylęgających się larw. Możemy je zwalczyć przy okazji zabiegu T2 przeciw chorobom grzybowym. Jest to również czas kiedy można  przeprowadzić ostateczną regulację łanu. Mam nadzieję, że warunki pogodowe będą bardziej sprzyjające i stosowane mieszaniny zbiornikowe pestycydów nie będą tak agresywne jak przy T1.


Mimo trudności jakie występowały od początku sezonu jesiennego zboża ozime są ogólnie w dobrej kondycji. Oby warunki w czasie nalewania ziarna i dojrzewania były bardziej sprzyjające tego  Państwu i sobie życzę.


Z agrotechnicznym pozdrowieniem


Jarosław Wierzyk  KWS Zboża.